Ministerstwo wydało poradnik. Dwie rzeczy w nim umknęły większości komentarzy

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej opublikowało w tym tygodniu poradnik dla pracodawców dotyczący reformy PIP. Siedem stron, jasny język, trzy checkboxy z art. 22 Kodeksu pracy, które już zdążyły obiec LinkedIn: czy praca jest wykonywana pod kierownictwem, w wyznaczonym miejscu i czasie, osobiście i w sposób ciągły. Jeśli tak, to stosunek pracy, niezależnie od nazwy umowy. Kara do 60 tys. zł za każdą zakwestionowaną umowę, od 8 lipca.

To wszyscy już wiedzą. Mnie zainteresowało coś innego. Fragment, który dla firm współpracujących z kilkoma agencjami jest ważniejszy niż cała reszta dokumentu razem wzięta.

Pierwsza rzecz: outsourcing i B2B też są pod lupą

Ministerstwo pisze to wprost: kontrola obejmuje nie tylko klasyczne umowy cywilnoprawne, ale też relacje B2B i struktury outsourcingowe. Współpraca z agencją czy z kontraktorem, a nie zatrudnienie bezpośrednie, nie wyłącza firmy z zakresu kontroli.

Dla firmy z jedną agencją to jeden model do przejrzenia. Dla firmy z pięcioma agencjami w trzech lokalizacjach to pięć różnych modeli współpracy, pięć sposobów raportowania, pięć miejsc, gdzie praktyka może odbiegać od umowy. I to nie jest coś, co widać z zewnątrz od razu, bo informacja o tym, kto faktycznie wydaje polecenia i ustala grafik, siedzi rozproszona, u każdej agencji inaczej. Outsourcing nie chroni Cię tak, jak myślisz, bo to nie umowa decyduje o ryzyku, decydują dane, które za nią stoją.

Druga rzecz: PIP, ZUS i KAS zaczynają porównywać dane między sobą

To dla mnie najważniejszy fragment poradnika, i ten, który najrzadziej widzę komentowany. Reforma wzmacnia wymianę danych między tymi trzema instytucjami. W praktyce: zatrudnienie nie jest już analizowane w izolowanych silosach jednej instytucji, tylko w sposób skoordynowany.

I tu robi się ciekawie przy wielu dostawcach workforce. Bo jak wygląda “spójność danych” w firmie, która korzysta z pięciu albo ośmiu agencji naraz? Każda zgłasza pracownika według własnego formatu i własnego tempa. Godziny pracy raportowane są różnie: jedna agencja wysyła Excel co tydzień, druga PDF co miesiąc, trzecia maila z poprawką “na bieżąco”. Korekty się zdarzają i zostają, bo nikt nie ma jednego miejsca, gdzie widać wszystko naraz.

Z mojej pracy przy projektach z wieloma dostawcami workforce: zdarzyła się sytuacja, w której dane jednego pracownika znalazły się w dwóch systemach naraz: dwa konta, dwie historie, jeden człowiek. Wygląda na drobny błąd administracyjny. Ale pomnóżcie to przez skalę: wielu pracowników, wiele lokalizacji, wiele agencji, i to jest dokładnie ten typ niespójności, którego szuka skoordynowana kontrola PIP-ZUS-KAS. Nie dlatego, że ktoś działał w złej wierze. Dlatego, że dane były rozproszone i nikt nie miał mechanizmu, który wychwyciłby to wcześniej.

Jedno pytanie, które warto sobie zadać przed 8 lipca

Gdyby PIP zapytał dziś o komplet dokumentów dla wszystkich pracowników tymczasowych (umowy, zgłoszenia, rozliczenia) ile czasu zajęłoby zebranie tego z pięciu różnych agencji?

Jeśli odpowiedź to “kilka dni”, to już jest sygnał. Nie dlatego, że coś jest nie tak w umowach. Dlatego, że dane, które za nimi stoją, nie są w jednym miejscu, a od 8 lipca PIP będzie mógł żądać tego zdalnie, w formie elektronicznej, z prawem do sporządzania kopii i własnych analiz.

Similar Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *