Wszyscy piszą o reklasyfikacji B2B. A najciekawszy przepis tej reformy przeszedł bez echa: PIP może skontrolować firmę, która nikogo już nie zatrudnia
Od tygodnia wszyscy piszą o tym samym: reklasyfikacja B2B, decyzje administracyjne, grzywny podwojone do 60 tysięcy złotych, a przy recydywie do 90 tysięcy. Słusznie, to są duże zmiany. Ale w tej samej nowelizacji z 11 marca 2026 r. (Dz.U. poz. 473) siedzi przepis, który przeszedł niemal bez echa, a dla rynku pracy tymczasowej może znaczyć więcej niż cała reszta.
Chodzi o nowe brzmienie art. 13 ustawy o PIP, czyli przepisu określającego, kogo inspekcja może kontrolować. Po nowelizacji kontroli podlegają podmioty, na rzecz których praca jest świadczona “lub w okresie roku poprzedzającego dzień rozpoczęcia kontroli była świadczona”. I uwaga na zakres: przepis obejmuje pracę świadczoną przez osoby fizyczne “w tym przez osoby wykonujące na własny rachunek działalność gospodarczą, bez względu na podstawę świadczenia pracy”. Czyli nie tylko byłych pracodawców etatowych, także byłych zleceniodawców i byłe strony kontraktów B2B.
Przetłumaczę na język praktyki: reforma PIP 2026 może skontrolować firmę, która formalnie nikogo już nie zatrudnia.
Dlaczego reforma PIP 2026 i kontrola byłych firm są tak ważne?
Każdy, kto pracuje w tej branży dłużej niż rok, zna ten scenariusz. Agencja rośnie szybko, obsługuje kilku dużych klientów, coś zaczyna zgrzytać: zaległości w ZUS, nieprawidłowości w umowach, skargi pracowników. I nagle agencji nie ma. Spółka wyrejestrowana albo uśpiona, pracownicy przepisani do nowego podmiotu z podobną nazwą i tym samym zapleczem, a odpowiedzialność rozpływa się w powietrzu. Feniks odradza się z popiołów, tylko popioły zostawia komuś innemu: pracownikom i klientom.
Do tej pory moment wyrejestrowania działał jak tarcza. Nie ma pracowników, nie ma czego kontrolować.
Od 8 lipca ta tarcza ma dziurę o średnicy dwunastu miesięcy. Utrata statusu podmiotu zatrudniającego nie zamyka drogi do kontroli, jeśli od tej utraty nie minął rok. Inspektor może wejść, zbadać okres, w którym zatrudnienie istniało, i wyciągnąć konsekwencje.
I jeszcze jedno, co czyni ten przepis naprawdę operacyjnym: reforma wprowadza równolegle kontrole zdalne. Inspektor może zażądać przedłożenia dokumentów w postaci elektronicznej i przeprowadzenia czynności przez transmisję online. Dla podmiotu, który nie ma już siedziby operacyjnej, magazynu ani biura, to właśnie kontrola zdalna jest naturalnym narzędziem. Brak adresu przestał być problemem inspekcji.
Kontekst, którego nie widać z nagłówków
Warto wiedzieć, skąd ta determinacja ustawodawcy. Reforma PIP realizuje kamienie milowe KPO (A71G i A72G), od których zależy wypłata około 11 mld zł środków unijnych dla Polski. To nie jest projekt, który można było odłożyć na półkę, i nie jest to projekt, który zniknie wraz ze zmianą koniunktury politycznej. Prezydent podpisał ustawę 2 kwietnia, kierując ją jednocześnie do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej, co jednak nie wstrzymuje obowiązywania przepisów.
Skala zjawiska, w które celuje reforma, też jest policzalna. Główny Inspektor Pracy Janusz Krasoń poinformował, że w pierwszej połowie 2026 r., jeszcze zanim reforma PIP 2026 oficjalnie weszła w życie, do PIP wpłynęło blisko tysiąc skarg na nieprawidłowo zawarte kontrakty cywilnoprawne, czyli tyle, co przez cały poprzedni rok. Sama inspekcja zbroi się kadrowo: zatrudniono już 117 nowych pracowników z planowanych 180 etatów na 2026 r., a w tej puli są m.in. 24 etaty radców prawnych w okręgowych inspektoratach, 5 etatów analizy ryzyka i 8 stanowisk cyberbezpieczeństwa. Ta struktura mówi więcej niż niejeden komunikat: urząd przygotowuje się na spory prawne i na pracę na danych.
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej uspokaja na swojej stronie, że “prawidłowo zawarte umowy cywilnoprawne nie są zagrożone”, i podkreśla, że reforma chroni także firmy przed nieuczciwą konkurencją budowaną na łamaniu prawa. Sam Krasoń ujął to w Rzeczpospolitej krótko: kontroli powinna się bać wąska grupa przedsiębiorców. Przepis o byłych pracodawcach jest wycelowany dokładnie w tę wąską grupę.
Na marginesie, skoro jesteśmy przy literze ustawy, jeszcze jeden zapis wart odnotowania: zgodnie z art. 14b ust. 18 wydana interpretacja indywidualna Głównego Inspektora Pracy jest przekazywana niezwłocznie ZUS oraz Krajowej Administracji Skarbowej. Wniosek o interpretację to więc decyzja, którą warto poprzedzić wewnętrznym audytem, bo opisany we wniosku stan faktyczny czytają potem trzy instytucje, nie jedna.
Co to zmienia, jeśli korzystasz z agencji pracy tymczasowej
Tu dochodzimy do sedna, bo ten przepis czyta się zupełnie inaczej z perspektywy firmy użytkownika.
Przez lata due diligence agencji było miękkim zaleceniem. Sprawdzenie certyfikatu w rejestrze, podpisanie umowy, i jedziemy, bo magazyn nie może czekać. Jeśli agencja znikała, problem operacyjny był bolesny, ale prawnie dawało się go odgrodzić.
Teraz łańcuch odpowiedzialności żyje dłużej niż wpis w rejestrze. Kontrola u byłej agencji to pytania o realia współpracy: kto faktycznie kierował pracownikami, jak wyglądały rozliczenia, czy ewidencje po obu stronach się zgadzają. Nowa kontrola ma zresztą charakter mocno behawioralny, opiera się na wyjaśnieniach świadków i porównywaniu dokumentów z praktyką. A na takie pytania odpowiada się także dokumentami firmy użytkownika. Do tego dochodzi wymiar finansowy: niezależnie od grzywny PIP, ZUS i administracja skarbowa mogą dochodzić zaległych składek i podatków do 5 lat wstecz.
Praktyczne wnioski są trzy:
Po pierwsze, weryfikacja agencji w obliczu tego, co przynosi reforma PIP 2026, przestaje być formalnością. Kondycja finansowa, historia podmiotu, powiązania osobowe z wcześniejszymi spółkami, terminowość wobec ZUS. To nie jest paranoja, to jest higiena.
Po drugie, dokumentacja współpracy musi żyć własnym życiem. Jeśli jedynym kompletem dokumentów dysponowała agencja, która przestała istnieć, to w razie kontroli u byłego kontrahenta Wasza pozycja zależy od cudzych archiwów. Własna, spójna ewidencja: kto, gdzie, kiedy, przez którą agencję, to dziś polisa, nie biurokracja.
Po trzecie, rotacja dostawców wymaga porządnego zamknięcia. Koniec współpracy z agencją to moment na audyt rozliczeń i zabezpieczenie dokumentów, nie na odetchnięcie z ulgą. Rok to długo, a pamięć instytucjonalna krótka.
Kalendarz, który warto znać
Krasoń zapowiedział, że do końca 2026 r. inspekcja skupi się na kontrolach skargowych, a kontrole oparte na analizie ryzyka, czyli na danych z PIP, ZUS i KAS, ruszą na przełomie roku. Równolegle biegnie 12-miesięczny okres dostosowawczy: pracodawcy, którzy do lipca 2027 r. dobrowolnie doprowadzą swoje umowy do stanu zgodnego z prawem, unikną odpowiedzialności wykroczeniowej. Te trzy zegary, roczny zasięg kontroli byłych pracodawców, start analizy ryzyka i koniec okna abolicyjnego, tykają obok siebie. Kto planuje porządki w łańcuchu dostawców pracy na “kiedyś”, właśnie dostał termin.
Szerszy obraz
Ten przepis mówi coś ważnego o filozofii całej reformy. Ustawodawca nie zbroi PIP wyłącznie przeciwko żywym, działającym firmom. Zbroi ją przeciwko modelowi biznesowemu, w którym odpowiedzialność jest konstrukcją tymczasową, do zwinięcia razem ze spółką.
Dla uczciwych agencji, a takich jest większość, to dobra wiadomość: konkurent, który wygrywał ceną budowaną na znikaniu, właśnie stracił kluczowe narzędzie. Dla firm użytkowników to wezwanie do dorosłości w wyborze partnerów. A dla pracowników tymczasowych, szczególnie migrantów, którzy w scenariuszu feniksa tracili najwięcej, to realna zmiana, nie deklaracja.
Reformy nie trzeba się bać. Trzeba ją czytać w całości, także te przepisy, które nie trafiły na nagłówki.

Pracujesz z agencjami i chcesz sprawdzić, czy Wasza dokumentacja współpracy przeszłaby test kontroli u byłego dostawcy? Napisz do mnie, to jeden z tematów, którymi zajmuję się na co dzień.
Źródła:
- Ustawa z dnia 11 marca 2026 r. o zmianie ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. 2026 poz. 473), ISAP
- Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, “Reforma Państwowej Inspekcji Pracy”
- Rzeczpospolita, “Nowe uprawnienia PIP od 8 lipca. Janusz Krasoń: Kontroli powinna się bać wąska grupa przedsiębiorców”
- PulsHR, “Najpierw pytania, później kontrola. Inspektorzy wkrótce wejdą do firm”
- Infor.pl, “Jak PIP może ukarać pracodawcę od 8 lipca 2026 r.”
- Kadry w pigułce, “Reforma PIP 2026. B2B i umowa zlecenie pod kontrolą inspektora pracy”
- EY Polska, “Reforma PIP wejdzie w życie 8 lipca 2026 r.”